Przejdź do głównej zawartości

193. Plany na maj.

Mój umysł uroił sobie taką wizję: jeśli publicznie przyznam się do swoich majowych planów (postanowień, zadań, zwał jak zwał) to na pewno uda mi się je wypełnić. Heheszki. 

Ale tak na poważnie. Skoro już tutaj wróciłam i pogadałyśmy o emocjonalnie-refleksyjnych dyrdymałkach, dzięki czemu podniosłyście mnie na duchu, czas na poważnie wrócić do pisania. Co więcej uważam, że czas wrócić do jakiegoś sensownego życia a nie tylko jak robot: praca - dziecko - gary.


1. Zacznę może od niewielkiego stosiku książek, które dostałam / pożyczyłam. Nie powiem, by były one szaleńczo ambitne, ale lepsze coś, niż nic. Poza tym jest tam John Irving, więc niech tylko ktoś spróbuje się przyczepić!

2. Skoro już jesteśmy przy książkach to przysięgam wszem i wobec, że zrobię porządek na półkach z książkami!



3. Co do porządków - muszę (!) zrobić konkretny harmonogram pracy, zleceń, wpisów i innych zajęć. Robiłam takie rzeczy jeszcze na studiach i nie mam pojęcia dlaczego z tego zrezygnowałam. Uważam, że to był świetny nawyk.

4. Oczywiście do harmonogramu dodam również blogowanie. Stąd moje postanowienie, by dodać w tym miesiącu co najmniej pięć wpisów.



5. I jeszcze postanowienie dietetyczne - nie, nie będę się głodziła! Ale siedzę za tym biurkiem w pracy i jem, nie, ja żrę  te wszystkie batony, cukierki, czekoladki i ciasteczka jak dzik żołędzie (chciałabym, nasze trójmiejskie dziki to wyżerają śmieci  z koszy i tak też czuję się ja). Toteż postanawiam, że w tym miesiącu zamienię te słodycze na owoce i warzywa!

Trzymajcie kciuki. Oby udało mi się spełnić choć któreś z powyższych założeń.

_______________________________________

Znajdź mnie:

Komentarze

  1. Będę kibicować najbardziej ostatniemu postanowieniu ;-)

    OdpowiedzUsuń
  2. Ograniczenie słodyczy - to też ja powinnam zastosować :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak patrzę na wrzucane przez ciebie fotki - to wcale nie! Nawet buzię masz idealną :)

      Usuń
  3. Trzymam kciuki za postanowienia! Znam ból słodyczy podjadanych za biurkiem(taak, a miałam zabierać sałatki...), dlatego wierzę, że choć Tobie uda się tego dotrzymać. Stosik książkowy nie musi być ambitny, w naszym mało czytającym społeczeństwie liczy się każda przeczytana książka. Powodzenia we wszystkim, szczególnie w wychodzeniu z domowo-pracowej rutyny:-) Pozdrowienia!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, to przykre nawet. Kiedyś bardzo liczyło się to, jaką literaturę czytasz. A teraz? Jeśli w ogóle coś czytasz to już jesteś wielka!

      Usuń
  4. Swego czasu postanowiłam sobie, że będę pisać co sobotę nowy wpis. I wyszło jak zwykle.... :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mi też nigdy nie wychodziły takie postanowienia, ale tym razem jestem bardzo zdeterminowana by mi wyszło.

      Usuń
  5. Poważne plany,poważne zmiany! ;) pozostaje życzyć Ci powodzenia i czekać na informację czy udało się zrealizować plany. Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Info będzie na pewno na samym początku czerwca wraz z nowymi planami :)

      Usuń
  6. Trzymam kciuki! Pięć wpisów miesięcznie, to ambitnie! Ja tam się cieszę, jak napiszę jeden ;). Ale to bardzo dobrze, bądź bardziej ambitna ode mnie! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A dlaczego piszesz tak rzadko? Czas, wena...?

      Usuń
    2. Czas to jedno - wiadomo, jak w życiu bywa, a i aktualnie mam obsesję na punkcie Dragon Age Origins, co jest bardzo miłe, ale właśnie czasochłonne ;). A drugie to materiały ;). Z zasady nie piszę o wszystkich fanfikach, które przeczytałam, bo nie temu ma służyć mój blog, a czasem naprawdę ciężko trafić na coś dobrego ;). Czytasz i czytasz i czytasz, a tam same gnioty ;).

      Usuń
  7. Głodzić się???
    Nigdy w życiu.
    Schudniesz w wieku 90 lat. Ludzie tak mają.
    Co do książki, polecę Ci Kinga" Zmiana Warty" i
    " Pan Mercedes"
    I coś rotkliwiającego największego twardziela
    M. L. Stefan
    " Światło między ocenami"
    Pozdrawiam
    zolza73.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj, nie, nie, nie, żadnego głodzenia! :D Ja bym nie wytrwała w głodzeniu się. Ale myślę, że to niezdrowo zjadać tonę słodyczy dziennie i nic poza tym :D

      Muszę kiedyś zabrać się za tego Kinga. Może polecona przez Ciebie książka będzie warta uwagi, bo raz przeczytałam jakąś krótką powieść jego autorstwa i byłam tak zawiedziona, że już nigdy nie wróciłam do jego dzieł (oczywiście poza tą wypowiedzią jest "Zielona Mila").

      Usuń
    2. Te które Ci poleciła mi zawierają motyw detektywistyczny, poniekąd pojawiają się zjawiska telekinezy, z teleportacją, bardzo dobra jest też " Ręką Mistrza"

      Usuń
    3. Ten komentarz został usunięty przez administratora bloga.

      Usuń
    4. King jest niesamowicie zróżnicowany i pod względem treści i pod względem poziomu. Przeczytaj koniecznie "Skazanych na Shawshank", a jak Cię to zachęci to polecam też zbiór opowiadań "Pory roku" i osławione "Lśnienie" (swoją drogą inne w brzmieniu niż film)

      Usuń
  8. Trzymam kciuki! :)
    Mam tak, że jeśli powiem komuś o swoich postanowieniach (zwykle takich większych), to nic z tego nie wychodzi. Nie wiem dlaczego :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja nigdy nie dzielę się postanowieniami, żeby nie narobić sobie przysłowiowej "siary". Ale tym razem, póki co, trzymam się twardo :) Na pewno też na dniach będzie nowy wpis, bo finał Eurowizji się zbliża :)

      Może jeszcze nigdy nie planowałaś ze społecznością blogową? Dawaj, będziemy się razem motywować! :D

      Usuń

Prześlij komentarz

Jeśli już zdecydowałeś się na komentowanie - niech to będzie coś w miarę rozsądnego i w miarę po polsku.

Popularne posty z tego bloga

131. Wysokie Obcasy Extra - Maj 2014.

Wiem, że nie wyglądam, ale potrafię czytać słowo drukowane [to ma być śmieszny żart, hahaha]. Wczoraj w moje ręce trafił majowy numer Wysokich Obcasów Extra. Tak naprawdę to jedno z niewielu pism, ukierunkowanych typowo na kobiety, które lubię czytać. Głównie ze względu na to, że zawiera bardzo interesujące treści. No dobra, tak naprawdę, to głównie dlatego, że po prostu nie jest szmatławcem. Myślę, że mężczyźni również mogą go spokojnie czytać i nie umrzeć ze śmiechu.

Nie piszę dzisiaj tego posta bez powodu. Chciałam polecić wam majowy numer, gdyż bardzo przypadł mi do gustu. Wymienię kilka artykułów, które szczególnie mnie zainteresowały:
- Donatella Versace: Krótka opowieść o modowym królestwie V.
- Indie. Przeżywaj i płać: Opis Indii z trochę innej strony, niż zwykle spotykam. Jest co prawda pełny relacji z "uduchawiających" spotkań, jednak połączonych z własną refleksją autora nad ich sensem.
- Dagny Przybyszewska: Tragiczna historia muzy artystów. Świetnie napisana. Za…

191. Czego nauczyłam się o sobie, gdy zostałam mamą?

Dopiero, gdy coś zmienia się w naszym życiu, zaczynamy dostrzegać wiele własnych cech, o których wcześniej nie mieliśmy pojęcia. Ja na przykład nie wiedziałam jak wiele umiejętności posiadam, dopóki nie zostałam mamą.  Oto kilka przykładów zdolności, które odkryłam przez ostatni rok.


1. Potrafię czytać i śpiewać jednocześnie.
Dotychczas jedynie słuchałam muzyki przy czytaniu. Teraz jednak wiem, że "Ogórek, ogórek, ogórek..." świetnie współgra z Niallem Fergusonem.
2. Do gotowania obiadu wystarczy jedna ręka.
I nieważne, czy muszę zetrzeć ser na tarce, czy usmażyć mięso. Nie wiedziałam też, że potrafię przerzucać naleśniki na patelni bez użycia łopatki. Taki ze mnie geniusz kulinarny.
3. Prysznic wcale nie musi zajmować mi 15 minut.
Równie dobrze, łącznie z wytarciem i ubraniem się, może zająć trzy.
4. Jestem w stanie przełkąć całą kanpakę na raz.
A zimna kawa do tego wcale nie musi być taka zła. Ważne, że w ogóle jest.
5. Jednak potrafię zasnąć już o 19.00.
Albo 18.00. A najlepiej…

187. Poszła baba do urzędu a tam druga baba

Tak się akurat złożyło, że nawet urlop macierzyński kiedyś się kończy. Co prawda pracy szukam na własną rękę, ale dopomóc sobie nigdy nie zaszkodzi. Przynajmniej myślałam tak jeszcze półtorej miesiąca temu. Zadowolona ze swoje rezolutności pojechałam zarejestrować się do Urzędu Pracy.
Obecność obowiązkowa pod groźbą kary śmierci
Wiem, że stawiennictwo na termin jest absolutnie obowiązkowe. Jednak w dniu stawiennictwa, ku swojemu zadowoleniu, miałam dwie rozmowy kwalifikacyjne. Zadzwoniłam zatem do Urzędu, poinformowałam o tym i zadowolona udałam się na rozmowy o pracę.
Kolejnego dnia zadzwoniłam do owego Urzędu zapytać kiedy w takim razie powinnam się stawić? A tu nagle RYK, KRZYK i pisk opon. Baba drze się na mnie, że to nieważne, że miałam rozmowy o pracę, bo przyjście do UP jest ważniejsze.
Zapytałam Pani grzecznie, czy nie o to chodzi w poszukiwaniu pracy aby jej szukać...? Cóż.
Regulamin bardzo nieszczegółowy
Musiałam dzwonić trzy razy żeby baba wreszcie powiedziała mi co powinnam zrob…