Przejdź do głównej zawartości

189. Jak zrobić ciastka cynamonowe? Histeryczne miotanie po kuchni.

Witajcie! Pamiętacie, jak próbowałam zrobić pączki? Mam nadzieję, że nie. Osobiście próbowałam wymazać to wydarzenie z pamięci. Ostatnio jednak naszła mnie ochota na zrobienie ciasteczek cynamonowych. I powiem wam, że nawet mi się udało (innymi słowy: były jadalne). 
Jak tego dokonałam?

1. Uwierz w siebie. Skoro MI udało się upiec te ciastka, uda się każdemu.

2. Znajdź przepis i zbierz składniki.

Ja korzystałam z tego przepisu: PRZEPISY TRADYCYJNE

Jakie zatem powinny być składniki?
  • 70 g cukru
  • 160 g masła
  • 160 g mąki pszennej
  • 1 szt jajek
  • 13 g cynamonu


Nie potrafię odmierzać kuchennych proporcji, więc użyłam buteleczki mojej kruszynki. Bułka z masłem? Jeśli potrafisz czytać - tak. Ja odmierzyłam 260g mąki. Dlaczego? Któż to wie. Ach, no i masło... Tak, także ten... Wiecie, margaryna wcale nie jest taka zła. Zresztą komu chciałoby się biegać do sklepu dwa razy?

3. Przygotowanie.


Utrzyj masło z cukrem. Jeśli jesteś mną, utrzyj margarynę z cukrem. Następnie dodaj resztę składników. Nie wiem jak dokładnie powinno wyglądać ciasto po takim zabiegu. Moje wyglądało jak kupa.



Włóż kupę do lodówki na jakieś pół godzinki. W międzyczasie zabierz dziecku swojego buta.



Wyjmij schłodzone ciasto i rozwałkuj wałkiem. Jeśli nie masz wałka posłuż się fantazją. Mój domowy wałek to butelka po soku z gumijagód oczyszczona z etykiet.



Z rozwałkowanego ciasta wytnij ciasteczka foremkami. Foremek też nie mam. Taki ze mnie mistrz kuchni. Ciasta możesz wyciąć zatem szklanką.

Nagrzej piekarnik do 170 stopni. Albo 200, jeśli nie ogarniasz tak, jak ja. Potem włóż tam wycięte małe kupo-ciastka i czekaj 15 minut.



Zapewne można jakoś sprawdzić czy ciastka są gotowe. Ja nie potrafię, więc po prostu piekłam je tyle, ile kazano w przepisie.

Wyszło pysznie.
Smacznego!


Znajdź mnie:



Komentarze

  1. Hmm może nawet i mnie by się udało je zrobić he he.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na pewno, skoro mi wyszło to wyjdzie każdemu :D

      Usuń
  2. Nadaje Ci dożywotni tytuł Mistrza Kreatywności w Kuchni....
    Nie masz wałka, nie masz foremek, ale świetnie sobie poradziłaś! Szacun!

    OdpowiedzUsuń
  3. Odpowiedzi
    1. Ja za to uwielbiam. Ale specjalnie dla Ciebie kolejne ciastka zobię bez cynamonu :)

      Usuń
  4. Zdecydowanie powinnaś prowadzić blog kulinarny. Zanimbyś się zorientowała, to byłabyś już w TV i miała swój program. Ja Ci to mówię, a ja wiem, co mówię, bo ja to mówię.
    A przepis fajny, bo mało składników; aprobuję :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Lepiej nie xD Chyba, że tytuł tego programu miałby brzmieć "Zatruj się, Polsko!".

      Usuń
  5. Wałkowanie piwem - klasyka gatunku ;D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Haha, uwielbiam twoje komentarze, uśmiałam się :D

      Usuń
  6. Najlepszym wałkiem jest ponoć butelka po piwie Lech, bo ma takie fajne wypustki i się ją fajnie trzyma :D
    Wydaje mi się, że poradziłaś sobie wyśmienicie, mimo małych zawirowań i braku wielu produktów!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Będę musiała spróbować, jest tylko jeden problem - kto u mnie w domu wypije Lecha? :( Jeśli jesteś koneserką - to zapraszam :D

      Usuń

Prześlij komentarz

Jeśli już zdecydowałeś się na komentowanie - niech to będzie coś w miarę rozsądnego i w miarę po polsku.

Popularne posty z tego bloga

131. Wysokie Obcasy Extra - Maj 2014.

Wiem, że nie wyglądam, ale potrafię czytać słowo drukowane [to ma być śmieszny żart, hahaha]. Wczoraj w moje ręce trafił majowy numer Wysokich Obcasów Extra. Tak naprawdę to jedno z niewielu pism, ukierunkowanych typowo na kobiety, które lubię czytać. Głównie ze względu na to, że zawiera bardzo interesujące treści. No dobra, tak naprawdę, to głównie dlatego, że po prostu nie jest szmatławcem. Myślę, że mężczyźni również mogą go spokojnie czytać i nie umrzeć ze śmiechu.

Nie piszę dzisiaj tego posta bez powodu. Chciałam polecić wam majowy numer, gdyż bardzo przypadł mi do gustu. Wymienię kilka artykułów, które szczególnie mnie zainteresowały:
- Donatella Versace: Krótka opowieść o modowym królestwie V.
- Indie. Przeżywaj i płać: Opis Indii z trochę innej strony, niż zwykle spotykam. Jest co prawda pełny relacji z "uduchawiających" spotkań, jednak połączonych z własną refleksją autora nad ich sensem.
- Dagny Przybyszewska: Tragiczna historia muzy artystów. Świetnie napisana. Za…

191. Czego nauczyłam się o sobie, gdy zostałam mamą?

Dopiero, gdy coś zmienia się w naszym życiu, zaczynamy dostrzegać wiele własnych cech, o których wcześniej nie mieliśmy pojęcia. Ja na przykład nie wiedziałam jak wiele umiejętności posiadam, dopóki nie zostałam mamą.  Oto kilka przykładów zdolności, które odkryłam przez ostatni rok.


1. Potrafię czytać i śpiewać jednocześnie.
Dotychczas jedynie słuchałam muzyki przy czytaniu. Teraz jednak wiem, że "Ogórek, ogórek, ogórek..." świetnie współgra z Niallem Fergusonem.
2. Do gotowania obiadu wystarczy jedna ręka.
I nieważne, czy muszę zetrzeć ser na tarce, czy usmażyć mięso. Nie wiedziałam też, że potrafię przerzucać naleśniki na patelni bez użycia łopatki. Taki ze mnie geniusz kulinarny.
3. Prysznic wcale nie musi zajmować mi 15 minut.
Równie dobrze, łącznie z wytarciem i ubraniem się, może zająć trzy.
4. Jestem w stanie przełkąć całą kanpakę na raz.
A zimna kawa do tego wcale nie musi być taka zła. Ważne, że w ogóle jest.
5. Jednak potrafię zasnąć już o 19.00.
Albo 18.00. A najlepiej…

187. Poszła baba do urzędu a tam druga baba

Tak się akurat złożyło, że nawet urlop macierzyński kiedyś się kończy. Co prawda pracy szukam na własną rękę, ale dopomóc sobie nigdy nie zaszkodzi. Przynajmniej myślałam tak jeszcze półtorej miesiąca temu. Zadowolona ze swoje rezolutności pojechałam zarejestrować się do Urzędu Pracy.
Obecność obowiązkowa pod groźbą kary śmierci
Wiem, że stawiennictwo na termin jest absolutnie obowiązkowe. Jednak w dniu stawiennictwa, ku swojemu zadowoleniu, miałam dwie rozmowy kwalifikacyjne. Zadzwoniłam zatem do Urzędu, poinformowałam o tym i zadowolona udałam się na rozmowy o pracę.
Kolejnego dnia zadzwoniłam do owego Urzędu zapytać kiedy w takim razie powinnam się stawić? A tu nagle RYK, KRZYK i pisk opon. Baba drze się na mnie, że to nieważne, że miałam rozmowy o pracę, bo przyjście do UP jest ważniejsze.
Zapytałam Pani grzecznie, czy nie o to chodzi w poszukiwaniu pracy aby jej szukać...? Cóż.
Regulamin bardzo nieszczegółowy
Musiałam dzwonić trzy razy żeby baba wreszcie powiedziała mi co powinnam zrob…