Przejdź do głównej zawartości

Posty

Wyświetlanie postów z 2017

200. Jak zarabiać przez Internet #3 - Zdobywanie zleceń

Przyszła pora na post, który większość z was interesował najbardziej. Czyli coś zupełnie bez polotu i humoru - hajsy. Nie, nie pomyliłam się w tytule, jest to część trzecia. Rozpoczynam od środka, ponieważ zdaję sobie sprawę z teg, że najważniejszym aspektem jest JAK DOSTAĆ ZLECENIE. Reszta prad jest mniej wyczekiwanym tematem, toteż mogą poczekać.
Wyszukiwanie zleceń

Tak naprawdę wystarczy wpisać w google jakąkolwiek frazę związaną ze zleceniami online i uzyskacie miliony wyników. Ja polecę wam takie miejsca, z których korzystałam sama lub widziałam, jak korzystali znajomi. Wybieram je nie dlatego, że uważam się za specjalistkę. Przyczyna jest dużo prostsza - wiem, że płacą.
Freelancer
Jest to strona, która działa już o wielu lat. Zlecenia zamieszczane na tej stronie dotyczą praktycznie wszystkiego - tworzenie stron, projektów graficznych, pisanie, tłumaczenie, etc. Biorąc się za Freelancera należy biegle posługiwać się językiem angielskim. To najlepszy sposób na zarobek. Freelancer to…

199. Przepis na tanie gofry.

Mój talent kucharski znowu dał o sobie znać. Tym razem podzielę się z Wami moją własną interpretacją przepisu na gofry. Zapraszam!
Oczywiście jako rasowy kucharz najpierw znalazłam przepis online. Najbardziej podpasował mi TEN z KwestiiSmaku. Składniki:

1 i 1/2 szklanki mąki pszennej1 i 1/2 łyżeczki proszku do pieczeniaszczypta soli2 łyżeczki cukru pudru lub kryształu1 łyżka cukru wanilinowego2 jaja1/2 szklanki oleju roślinnego (np. słonecznikowego) lub roztopionego masła1 i 1/3 szklanki mlekaNo i super. Dalej już tylko kwestia miksowania składników, nalewania równomiernie do gfrownicy i pieczenia około 3-3,5 mminuty. Nic łatwiejszego.
Moje wykonanie - przepis autorski
1. Składniki
Sprawdź, czy masz wszystkie składniki. W moim przypadku łatwiej jest wyliczyć te, które mam niż te brakujące: mąka, proszek do pieczenia, jajko, sól.
Jeśli jest godzina 17 dnia powszedniego, jesteś po pracy i jakiś krab, którego niedawno urodziłaś próbuje wisieć ci na nodze to już wiesz i ja wiem, i wszyscy wiem…

198. Moja aktywność

Witam w ten piękny, niedzielny, zalany gównem (dosłownie) poranek. Czy wam też zapchała się toaleta, poszła rura, zalała się cała łazienka, wybiło szambo, popsuł prysznic i dziecko dostało kataru? Nie? No i dobrze.
Z braku czasu, weny i od nadmiaru wkurwienia (słownictwo musicie mi wybaczyć) post czysto organizacyjny.
Cały czas myślę nad większą personalizacją bloga. Pisałam już o tym, ale coraz szerzej ta myśl rozpycha się w mojej niepojemnej głowie. Przez personalizację mam na myśli:
1. Więcej wpisów dotyczących wydarzeń z mojego życia opisanych bezpośrednio a nie pod przykrywką różnych tematów.
2. Moja opowiadania publikowane wreszcie w sieci.
3. Moje poglądy wypowiadane wprost.
4. Ożywienia fanpage na facebook - filmiki, zdjęcia, etc.
5. Ożywienie tweetera.
Byłoby pokazać wreszcie paszcze. Byłoby porozmawiać z Wami wreszcie normalnie. W końcu traktuję was na serio jak ludzi "znajomych", do wymiany poglądów i żali o szambie zalewającym moją toaletę.
Co wy na to?

197. Shameless

Gdyby tylko nasi bliscy i sąsiedzi wiedzieli co ukrywamy za zamkniętymi drzwiami swoich mieszkań. Gdyby tylko wszyscy wokół wiedzieli do czego jesteśmy zdolni, aby uzyskać to, co chcemy, jak nisko potrafimy upaść i jak jesteśmy słabi. Gdybyśmy tylko byli absolutnie bezwstydni…


Shameless to serial rodzinny. I jak to w rodzinie są w nim miłość, praca, mama, tata, dużo dzieci, duży dom i sąsiedzi. Są też alkohol, seks, patologia, bieda i głupota. Ale seks nie jest erotyczny tylko niemożliwie zwyczajny, patologia jest niemożliwie normalna, bieda jest nieskrajna a głupota nieśmieszna lecz zatrważająca.
Oglądając Shameless na pewno się uśmiejecie. Trudno bowiem nie roześmiać się przy naprawdę wielu sytuacjach. Ale zawsze przypomina mi się film “Wszyscy jesteśmy Chrystusami”, w trakcie którego wiele osób się śmieje. A ci, którzy wiedzą o co chodzi, jak to jest, nie widzą powodów do śmiechu. Shameless to jednocześnie komedia i dramat, który warto obejrzeć nie tylko dla rozrywki, ale też po to, …

196. Umrzeć po raz drugi

Niezwykle rozwinięta ludzka inteligencja doprowadziła do stworzenia niesamowitych udogodnień i genialnych technologii. Wszystko to jest człowiekowi mniej lub bardziej potrzebne do przetrwania we współczesnym świecie. Jednocześnie jednak doprowadziło do tego, że zapomnieliśmy kim jesteśmy - zwierzętami. Czy udałoby nam się przetrwać w walce twarzą w twarz z dzikimi koszmarami?


Wyjęte wnętrzności, oprawiona skóra i ciało podwieszone w taki sposób, aby cała krew mogła z niego odpłynąć. To nie opis przygotowywania zwierzęcia do oprawienia, lecz miejsca zbrodni. Czy to sprawiedliwość doprowadziła do tak brutalnego zabójstwa myśliwego, którego dom wypełniony jest zwierzęcymi trofeami po polowaniach? Być może. Możliwe jest jednak, że to seryjny zabójca, kierujący się siłą dzikiego instynktu połączonego z ludzką inteligencją. Tess Gerritsen połączyła duet detektyw Jane Rizzoli i patolog Maury Isles, aby razem mogły odkryć kto stoi za tajemniczą zbrodnią.
Moja refleksja
Umrzeć po raz drugi to pie…

195. Jak mi poszło w maju?

Pewnie pod nosem podśmiewacie się z moich planów na maj. Cóż, nie dało się niezauważyć, że nie wszystkie zrealizowałam. Jednakże nie oznacza to, że nie zrobiłam kompletnie nic, wręcz przeciwnie!


1. Stosik książek - cóż, to pewnie was nie zaskakuje. Zrealizowałam swój stosik w liczbie 4/5. Nie doczytałam do końca tylko Irvinga (o dziwo!). I wcale nie z lenistwa. Po prostu (O DZIWO!) nie byłam w stanie skończyć tej książki, gdyż mi się nie podobała. To debiutancka powieść mojego ulubionego autora, więc nie czuję się zrażona. Może kiedyś do niej wrócę.

Ze wszystkich pozycji szczególnie polecam wam "Poradnik dla ambitnych kobiet". Myślałam, że to będą typowe pseudo-psychologiczne dyrdymały typu "uwierz w siebie" a to naprawdę ciekawie napisana publikacja, z której wyciągnęłam kilkanaście cennych rad.


2. Zrobiłam także porządek na półkach z książkami i utrzymuję je w takim właśnie stanie, także w tym zadaniu 1/1.

3. Stworzenie harmonogramu legło w gruzach, więc w ogóle nie …

194. Eurowizja 2017

Nadszedł ten wspaniały czas mojego ulubionego wsiowego konkursu piosenki Eurowizji. Tym razem odbywa się on na Ukrainie, więc nie jest przypadkiem, że nie zobaczymy tam Rosji. Jednak mnie kontrowersje polityczne obchodzą tyle co nic. Po prostu kocham muzykę z całego świata, przejdźmy więc do rzeczy!


LOVE STORY
Zaczynam od love-songów żeby mieć to już z głowy. Zastanawiam się tylko kogo postawić na niechlubnym pierwszym miejscu. Zacznę od Cypru czyli Hovig z piosenką "Gravity". To chyba największe dno w całym konkursie. Wykonanie okropne, piosenka beznadziejna. Śmiechu warte. Boys-band w parodii jednego gracza.
Bardzo zawiodłam się na Szwecji! Taki słaby tekst? Może i wykonanie sympatyczne, ale cały utwór miałki. Równie "głęboki" jest utwór hiszpański. Za to najbardziej miłościowo miłościwie rzygająca tęczą jest piosenka reprezentantki Wielkiej Brytanii.
Jako wspaniały wyjątek daję wam Grecję "This is Love" Demy. Piosenka jest nowoczesna, ale bez przesady i…

193. Plany na maj.

Mój umysł uroił sobie taką wizję: jeśli publicznie przyznam się do swoich majowych planów (postanowień, zadań, zwał jak zwał) to na pewno uda mi się je wypełnić. Heheszki. 
Ale tak na poważnie. Skoro już tutaj wróciłam i pogadałyśmy o emocjonalnie-refleksyjnych dyrdymałkach, dzięki czemu podniosłyście mnie na duchu, czas na poważnie wrócić do pisania. Co więcej uważam, że czas wrócić do jakiegoś sensownego życia a nie tylko jak robot: praca - dziecko - gary.

1. Zacznę może od niewielkiego stosiku książek, które dostałam / pożyczyłam. Nie powiem, by były one szaleńczo ambitne, ale lepsze coś, niż nic. Poza tym jest tam John Irving, więc niech tylko ktoś spróbuje się przyczepić!
2. Skoro już jesteśmy przy książkach to przysięgam wszem i wobec, że zrobię porządek na półkach z książkami!


3. Co do porządków - muszę (!) zrobić konkretny harmonogram pracy, zleceń, wpisów i innych zajęć. Robiłam takie rzeczy jeszcze na studiach i nie mam pojęcia dlaczego z tego zrezygnowałam. Uważam, że to by…

192. Ile jest mnie na moim blogu?

Dzisiaj bardzo luźny wpis. Z jednej strony dlatego, że nie mam pomysłu na nic ciekawgo a z drugiej strony dlatego, że naprawdę zastanawia mnie ta kwestia - ile jest mnie na moim blogu? Albo może ile autora chcielibyście widzieć na blogu?




O co mi chodzi?
Pewnie wyrażam się na tyle niejasno, że zastanawiacie się: "co ona pitoli?". Otóż chodzi mi o opisywanie realnych faktów ze swojego osobistego życia na blogu oraz dokumentowanie ich. I to nie z serii "lubię czytać Irvinga i mogę wstawić wam zdjęcie jego książek, które posiadam". Chodzi raczej o pokazywanie samej siebie, pokazywanie potomstwa, opisywanie swojego miejsca pracy, swojego mieszkania, rodziny, itd. Jak dalece może być posunięte ujawnianie swojego prywatnego życia w Internecie?
Zawsze byłam temu przeciwna. Absolutnie przeciwna. Pokazać swój twarzo-pysk na blogu? W życiu! Katować zdjęciami dziecka? Jeszcze czego! I co to kogo obchodzi ile mam rodzeństwa, gdzie pracuję i co jadłam na śniadanie? Takich wpisów c…

191. Czego nauczyłam się o sobie, gdy zostałam mamą?

Dopiero, gdy coś zmienia się w naszym życiu, zaczynamy dostrzegać wiele własnych cech, o których wcześniej nie mieliśmy pojęcia. Ja na przykład nie wiedziałam jak wiele umiejętności posiadam, dopóki nie zostałam mamą.  Oto kilka przykładów zdolności, które odkryłam przez ostatni rok.


1. Potrafię czytać i śpiewać jednocześnie.
Dotychczas jedynie słuchałam muzyki przy czytaniu. Teraz jednak wiem, że "Ogórek, ogórek, ogórek..." świetnie współgra z Niallem Fergusonem.
2. Do gotowania obiadu wystarczy jedna ręka.
I nieważne, czy muszę zetrzeć ser na tarce, czy usmażyć mięso. Nie wiedziałam też, że potrafię przerzucać naleśniki na patelni bez użycia łopatki. Taki ze mnie geniusz kulinarny.
3. Prysznic wcale nie musi zajmować mi 15 minut.
Równie dobrze, łącznie z wytarciem i ubraniem się, może zająć trzy.
4. Jestem w stanie przełkąć całą kanpakę na raz.
A zimna kawa do tego wcale nie musi być taka zła. Ważne, że w ogóle jest.
5. Jednak potrafię zasnąć już o 19.00.
Albo 18.00. A najlepiej…

190. Się chwalę

Pamiętacie: Poszła baba do urzędu a tam druga baba?
Tamtaraam


Można? Można.

189. Jak zrobić ciastka cynamonowe? Histeryczne miotanie po kuchni.

Witajcie! Pamiętacie, jak próbowałam zrobić pączki? Mam nadzieję, że nie. Osobiście próbowałam wymazać to wydarzenie z pamięci. Ostatnio jednak naszła mnie ochota na zrobienie ciasteczek cynamonowych. I powiem wam, że nawet mi się udało (innymi słowy: były jadalne).  Jak tego dokonałam?
1. Uwierz w siebie. Skoro MI udało się upiec te ciastka, uda się każdemu.
2. Znajdź przepis i zbierz składniki.
Ja korzystałam z tego przepisu: PRZEPISY TRADYCYJNE
Jakie zatem powinny być składniki? 70 gcukru160 gmasła160 gmąki pszennej1 sztjajek13 gcynamonu

Nie potrafię odmierzać kuchennych proporcji, więc użyłam buteleczki mojej kruszynki. Bułka z masłem? Jeśli potrafisz czytać - tak. Ja odmierzyłam 260g mąki. Dlaczego? Któż to wie. Ach, no i masło... Tak, także ten... Wiecie, margaryna wcale nie jest taka zła. Zresztą komu chciałoby się biegać do sklepu dwa razy?
3. Przygotowanie.

Utrzyj masło z cukrem. Jeśli jesteś mną, utrzyj margarynę z cukrem. Następnie dodaj resztę składników. Nie wiem jak dokładnie pow…

188. Kobieta pracująca żadnej pracy się nie boi

Błogość życia za czyjeś pieniądze kiedyś musi się skończyć. W sumie to i dobrze - ten, kto pracuje, doskonale wie jak dobrze jest dysponować własnymi funduszami. Jednak nie ma nic za darmo i na pieniądze trzeba sobie zapracować. Ostatnio Patrycja napisała notkę pod tytułemPani bizneswomen - czyli o tym, gdzie pracowałam (i to od najmłodszych lat!).  W odpowiedzi na zadane na jej końcu pytanie tworzę właśnie ten wpis, zapraszam!
Truskawek niestety nie zbierałam
Z tego co pamiętam, to moje starsze rodzeństwo zbierało truskawki, biegało z gazetkami, etc. Ja nie byłam tak zapalona do pracy a szkoda. Gdy oni zarabiali pierwsze pieniądze ja siedziałam na podwórku, pisałam opowiadania i udawałam, że kiedyś zostanę pisarką.
Panią chyba pojeb***, że ja będę tyle czekać! #1
Pierwsze odpowiedzialne zajęcie jakim mnie obdarzono od razu wiązało się z pracą przy biureczku. Moja mama była rejestratorką medyczną - jedną na całą okulistykę w jej przychodni. Potrzebowała pomocy z archiwum i obsługą pacjentó…

187. Poszła baba do urzędu a tam druga baba

Tak się akurat złożyło, że nawet urlop macierzyński kiedyś się kończy. Co prawda pracy szukam na własną rękę, ale dopomóc sobie nigdy nie zaszkodzi. Przynajmniej myślałam tak jeszcze półtorej miesiąca temu. Zadowolona ze swoje rezolutności pojechałam zarejestrować się do Urzędu Pracy.
Obecność obowiązkowa pod groźbą kary śmierci
Wiem, że stawiennictwo na termin jest absolutnie obowiązkowe. Jednak w dniu stawiennictwa, ku swojemu zadowoleniu, miałam dwie rozmowy kwalifikacyjne. Zadzwoniłam zatem do Urzędu, poinformowałam o tym i zadowolona udałam się na rozmowy o pracę.
Kolejnego dnia zadzwoniłam do owego Urzędu zapytać kiedy w takim razie powinnam się stawić? A tu nagle RYK, KRZYK i pisk opon. Baba drze się na mnie, że to nieważne, że miałam rozmowy o pracę, bo przyjście do UP jest ważniejsze.
Zapytałam Pani grzecznie, czy nie o to chodzi w poszukiwaniu pracy aby jej szukać...? Cóż.
Regulamin bardzo nieszczegółowy
Musiałam dzwonić trzy razy żeby baba wreszcie powiedziała mi co powinnam zrob…

186. Filmy po milionkroć.

Dzień dobry, cześć i czołem!
Pewnie Was to nie obchodzi kompletnie, ale muszę podzielić się z Wami pewną nowiną. Otóż Ja, tak... Ja, po latach niemal siedmiu ponownie posiadam w swym domostwie TELEWIZJĘ. Nie będę nikomu obić reklamy, więc nie powiem z jakiej sieci. No i jak już naoglądałam się reklam i stwierdziłam, że nadal w TV leci to samo gówno, co dawniej oczom mym ukazała się reklama filmu wspaniałego, genialnego, uwielbianego przeze mnie od lat szczenięcych. I choć już oglądałam go 4545654661164 razy i tak wytrwam przerwy reklamowe żeby obejrzeć go w całości. Tak też wydarzenie to stało się inspiracją do owego wpisu.
Oto filmy, które mogłabym oglądać codziennie (kolejność losowa)
Zacznę od wyżej wspomnianej produkcji, żeby osobom, które chcą wiedzieć czym się tak podniecam, a które nie chcą czytać całego wpisu, było wygodniej.

Młodzi Gniewni to film stary prawie tak, jak ja. Na świecie miał swoją premierę w 1995 roku a w Polsce w 1996. Szczerze mówiąc nie pamiętam kiedy widziałam…