Przejdź do głównej zawartości

Posty

199. Przepis na tanie gofry.

Mój talent kucharski znowu dał o sobie znać. Tym razem podzielę się z Wami moją własną interpretacją przepisu na gofry. Zapraszam!
Oczywiście jako rasowy kucharz najpierw znalazłam przepis online. Najbardziej podpasował mi TEN z KwestiiSmaku. Składniki:

1 i 1/2 szklanki mąki pszennej1 i 1/2 łyżeczki proszku do pieczeniaszczypta soli2 łyżeczki cukru pudru lub kryształu1 łyżka cukru wanilinowego2 jaja1/2 szklanki oleju roślinnego (np. słonecznikowego) lub roztopionego masła1 i 1/3 szklanki mlekaNo i super. Dalej już tylko kwestia miksowania składników, nalewania równomiernie do gfrownicy i pieczenia około 3-3,5 mminuty. Nic łatwiejszego.
Moje wykonanie - przepis autorski
1. Składniki
Sprawdź, czy masz wszystkie składniki. W moim przypadku łatwiej jest wyliczyć te, które mam niż te brakujące: mąka, proszek do pieczenia, jajko, sól.
Jeśli jest godzina 17 dnia powszedniego, jesteś po pracy i jakiś krab, którego niedawno urodziłaś próbuje wisieć ci na nodze to już wiesz i ja wiem, i wszyscy wiem…
Najnowsze posty

198. Moja aktywność

Witam w ten piękny, niedzielny, zalany gównem (dosłownie) poranek. Czy wam też zapchała się toaleta, poszła rura, zalała się cała łazienka, wybiło szambo, popsuł prysznic i dziecko dostało kataru? Nie? No i dobrze.
Z braku czasu, weny i od nadmiaru wkurwienia (słownictwo musicie mi wybaczyć) post czysto organizacyjny.
Cały czas myślę nad większą personalizacją bloga. Pisałam już o tym, ale coraz szerzej ta myśl rozpycha się w mojej niepojemnej głowie. Przez personalizację mam na myśli:
1. Więcej wpisów dotyczących wydarzeń z mojego życia opisanych bezpośrednio a nie pod przykrywką różnych tematów.
2. Moja opowiadania publikowane wreszcie w sieci.
3. Moje poglądy wypowiadane wprost.
4. Ożywienia fanpage na facebook - filmiki, zdjęcia, etc.
5. Ożywienie tweetera.
Byłoby pokazać wreszcie paszcze. Byłoby porozmawiać z Wami wreszcie normalnie. W końcu traktuję was na serio jak ludzi "znajomych", do wymiany poglądów i żali o szambie zalewającym moją toaletę.
Co wy na to?

197. Shameless

Gdyby tylko nasi bliscy i sąsiedzi wiedzieli co ukrywamy za zamkniętymi drzwiami swoich mieszkań. Gdyby tylko wszyscy wokół wiedzieli do czego jesteśmy zdolni, aby uzyskać to, co chcemy, jak nisko potrafimy upaść i jak jesteśmy słabi. Gdybyśmy tylko byli absolutnie bezwstydni…


Shameless to serial rodzinny. I jak to w rodzinie są w nim miłość, praca, mama, tata, dużo dzieci, duży dom i sąsiedzi. Są też alkohol, seks, patologia, bieda i głupota. Ale seks nie jest erotyczny tylko niemożliwie zwyczajny, patologia jest niemożliwie normalna, bieda jest nieskrajna a głupota nieśmieszna lecz zatrważająca.
Oglądając Shameless na pewno się uśmiejecie. Trudno bowiem nie roześmiać się przy naprawdę wielu sytuacjach. Ale zawsze przypomina mi się film “Wszyscy jesteśmy Chrystusami”, w trakcie którego wiele osób się śmieje. A ci, którzy wiedzą o co chodzi, jak to jest, nie widzą powodów do śmiechu. Shameless to jednocześnie komedia i dramat, który warto obejrzeć nie tylko dla rozrywki, ale też po to, …

196. Umrzeć po raz drugi

Niezwykle rozwinięta ludzka inteligencja doprowadziła do stworzenia niesamowitych udogodnień i genialnych technologii. Wszystko to jest człowiekowi mniej lub bardziej potrzebne do przetrwania we współczesnym świecie. Jednocześnie jednak doprowadziło do tego, że zapomnieliśmy kim jesteśmy - zwierzętami. Czy udałoby nam się przetrwać w walce twarzą w twarz z dzikimi koszmarami?


Wyjęte wnętrzności, oprawiona skóra i ciało podwieszone w taki sposób, aby cała krew mogła z niego odpłynąć. To nie opis przygotowywania zwierzęcia do oprawienia, lecz miejsca zbrodni. Czy to sprawiedliwość doprowadziła do tak brutalnego zabójstwa myśliwego, którego dom wypełniony jest zwierzęcymi trofeami po polowaniach? Być może. Możliwe jest jednak, że to seryjny zabójca, kierujący się siłą dzikiego instynktu połączonego z ludzką inteligencją. Tess Gerritsen połączyła duet detektyw Jane Rizzoli i patolog Maury Isles, aby razem mogły odkryć kto stoi za tajemniczą zbrodnią.
Moja refleksja
Umrzeć po raz drugi to pie…

195. Jak mi poszło w maju?

Pewnie pod nosem podśmiewacie się z moich planów na maj. Cóż, nie dało się niezauważyć, że nie wszystkie zrealizowałam. Jednakże nie oznacza to, że nie zrobiłam kompletnie nic, wręcz przeciwnie!


1. Stosik książek - cóż, to pewnie was nie zaskakuje. Zrealizowałam swój stosik w liczbie 4/5. Nie doczytałam do końca tylko Irvinga (o dziwo!). I wcale nie z lenistwa. Po prostu (O DZIWO!) nie byłam w stanie skończyć tej książki, gdyż mi się nie podobała. To debiutancka powieść mojego ulubionego autora, więc nie czuję się zrażona. Może kiedyś do niej wrócę.

Ze wszystkich pozycji szczególnie polecam wam "Poradnik dla ambitnych kobiet". Myślałam, że to będą typowe pseudo-psychologiczne dyrdymały typu "uwierz w siebie" a to naprawdę ciekawie napisana publikacja, z której wyciągnęłam kilkanaście cennych rad.


2. Zrobiłam także porządek na półkach z książkami i utrzymuję je w takim właśnie stanie, także w tym zadaniu 1/1.

3. Stworzenie harmonogramu legło w gruzach, więc w ogóle nie …

194. Eurowizja 2017

Nadszedł ten wspaniały czas mojego ulubionego wsiowego konkursu piosenki Eurowizji. Tym razem odbywa się on na Ukrainie, więc nie jest przypadkiem, że nie zobaczymy tam Rosji. Jednak mnie kontrowersje polityczne obchodzą tyle co nic. Po prostu kocham muzykę z całego świata, przejdźmy więc do rzeczy!


LOVE STORY
Zaczynam od love-songów żeby mieć to już z głowy. Zastanawiam się tylko kogo postawić na niechlubnym pierwszym miejscu. Zacznę od Cypru czyli Hovig z piosenką "Gravity". To chyba największe dno w całym konkursie. Wykonanie okropne, piosenka beznadziejna. Śmiechu warte. Boys-band w parodii jednego gracza.
Bardzo zawiodłam się na Szwecji! Taki słaby tekst? Może i wykonanie sympatyczne, ale cały utwór miałki. Równie "głęboki" jest utwór hiszpański. Za to najbardziej miłościowo miłościwie rzygająca tęczą jest piosenka reprezentantki Wielkiej Brytanii.
Jako wspaniały wyjątek daję wam Grecję "This is Love" Demy. Piosenka jest nowoczesna, ale bez przesady i…

193. Plany na maj.

Mój umysł uroił sobie taką wizję: jeśli publicznie przyznam się do swoich majowych planów (postanowień, zadań, zwał jak zwał) to na pewno uda mi się je wypełnić. Heheszki. 
Ale tak na poważnie. Skoro już tutaj wróciłam i pogadałyśmy o emocjonalnie-refleksyjnych dyrdymałkach, dzięki czemu podniosłyście mnie na duchu, czas na poważnie wrócić do pisania. Co więcej uważam, że czas wrócić do jakiegoś sensownego życia a nie tylko jak robot: praca - dziecko - gary.

1. Zacznę może od niewielkiego stosiku książek, które dostałam / pożyczyłam. Nie powiem, by były one szaleńczo ambitne, ale lepsze coś, niż nic. Poza tym jest tam John Irving, więc niech tylko ktoś spróbuje się przyczepić!
2. Skoro już jesteśmy przy książkach to przysięgam wszem i wobec, że zrobię porządek na półkach z książkami!


3. Co do porządków - muszę (!) zrobić konkretny harmonogram pracy, zleceń, wpisów i innych zajęć. Robiłam takie rzeczy jeszcze na studiach i nie mam pojęcia dlaczego z tego zrezygnowałam. Uważam, że to by…